Untitled Document
Rzeźnia nr 5
W zamyśle autora miała to być jego pierwsza książka. A jednak Vonnegut potrzebował dystansu lat, a także doświadczenia wynikającego z publikacji czterech wcześniejszych powieści, by wreszcie przelać na papier swe doświadczenia z czasów, kiedy jako jeniec wojenny był świadkiem bombardowania Drezna.
W rezultacie powstała książka uchodząca za jedną z najwybitniejszych amerykańskich powieści antywojennych; książka o pisarzu, który nie potrafi wymazać z pamięci wspomnień z czasów wojny, chociaż z racji swego zawodu od lat zajmuje się tworzeniem fikcji; książka silnie autobiograficzna, mieszająca dokument z science fiction, pełna trupów i gwałtu, oskarżeń i egzorcyzmów, panicznego strachu i miłości; wreszcie - mówiąc słowami autora - książka "krótka i popaprana, bo o masakrze nie sposób powiedzieć nic inteligentnego".
"Rzeźnia numer pięć" w zamyśle autora miała być jego pierwszą książką. A jednak Vonnegut potrzebował dystansu lat, a także doświadczenia wynikającego z publikacji czterech wcześniejszych powieści, by wreszcie przelać na papier swe doświadczenia z czasów, kiedy jako jeniec wojenny był świadkiem bombardowania Drezna. W rezultacie powstała książka uchodząca za jedną z najwybitniejszych amerykańskich powieści antywojennych; książka o pisarzu, który nie potrafił wymazać z pamięci wspomnień z czasów wojny, chociaż z racji swojego zawodu od lat zajmuje się tworzeniem fikcji; książka silnie autobiograficzna, mieszająca dokument z science fiction, pełna trupów i gwałtu, oskarżeń i egzorcyzmów, panicznego strachu i miłości; wreszcie - mówiąc słowami autora - książka "krótka i popaprana, bo o masakrze nie sposób powiedzieć nic inteligentnego".
"Rzeźnia numer pięć" to powieść o wojnie. Kurt Vonnegut to pisarz, którego wsadzono do szuflady z etykietką "Science Fiction". "Rzeźnia numer pięć" Kurta Vonneguta to powieść o wojnie napisana w konwencji Science Fiction. Dobry pomysł. To tak jakby napisać podręcznik do matematyki w konwencji zbioru sonetów francuskich. Niech ktoś spróbuje. Zwłaszcza ten, kto sądzi, że podobny zabieg posłużył Vonnegutowi wyłącznie do udowodnienia własnej ekstrawagancji i oryginalności. Napisanie wspomnianego podręcznika do matematyki jest możliwe, ale po co ? Czy wniesie on coś nowego do dydaktyki nauczania tego przedmiotu ? Nie sądzę. A "Rzeźnia..." wnosi. Chaotyczny sposób uporządkowania materiału, podróże w czasie i przestrzeni, wspomnienia, rzeczywistość, brak logicznego uporządkowania czasowego rozwoju akcji... Tak wygląda psychika człowieka, który przeżył wojnę i wspomina ją.
Obydwaj bohaterowie wyraźnie zaznaczają czynny udział w opisywanych zdarzeniach. To, co następuje potem, w pełni uzasadnia sposób, w jaki o tym mówią. Obydwaj dają także autentyczny dowód okrucieństwa wojny. Obraz, który przedstawiają daleki jest od tego, jaki znamy z filmów o czterech pancernych, czy z radzieckich filmów wojennych. Bohaterowie giną tu naprawdę, śmierć naprawdę jest okrutna (jakże brutalnie brzmią wówczas słowa, które, jak refren, komentują każdą z nich - "Zdarza się"), jeńcy przebywają w uwłaczających warunkach, mają potrzeby fizjologiczne itp. Obraz jest tym straszniejszy, że tak bohaterowie często są jeszcze dziećmi, co Vonnegut bardzo wyraźnie podkreśla w opisach. Nie jest to przypadek, bo w pierwszym rozdziale wyraźnie mówi, że jeżeli powstanie film na podstawie taj powieści, to "nie będzie w nim miejsca dla Franka Sinatry i Johna Wayne'a". Podtytuł "Krucjata Dziecięca" także nie pozostawia cienia wątpliwości. Nie pozostawia też wątpliwości, jak niewielka odległość dzieli człowieka współczesnego od średniowiecznego, gotowego wysyłać dzieci na śmierć w imię "chlubnych" idei.
Vonnegut jest pisarzem prowokującym. Bezustannie bawi się formą, prowokuje czytelnika, wciąga go w literackie pułapki i kpi z niego. Swoje powieści ozdabia czasem własnoręcznie wykonanymi, prymitywnymi rysunkami, np. słynną "dziurą w zadku" (prostą gwiazdką zbudowaną z czterech przecinających się kresek). Wiele z jego powieści (m.in. Kocia kołyska i Śniadanie mistrzów) składa się z licznych, króciutkich rozdziałów, podobnie jak u Julio Cortazara
Kontakt z utworami tymi i podobnymi zmienia sposób postrzegania wojny. Trudno po takim doświadczeniu czytelniczym wyobrażać sobie oddziały dzielnych żołnierzy, wyruszających na bitwę w obronie dobra, ubranych w wyprasowane mundury, ginących z uśmiechem na ustach. Nie można cierpieć z uśmiechem.
|
 |